NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Przepraszam, czy tu biją? Czy stajemy się powoli ofiarami nastoletnich bandytów?

Chełm, Radom, Zamość, Bydgoszcz, Wrocław, Szczecinek. Teraz Lublin i Łódź. W każdym z tych miast doszło do brutalnego ataku nastolatków. Wiek młodocianych przestępców to 11 – 19 lat. Jak temu zaradzić?

O północy w Lublinie dwie nastolatki napadły na spacerującą parę. Pobiły chłopaka, szarpały dziewczynę i ukradły jej torebkę. Były pod wpływem alkoholu. Właśnie dzisiaj sąd jedną z nich wypuścił. Wystarczyło 1000 zł kaucji. Druga z nich – 14 letnia, czeka na decyzję sądu rodzinnego.
W niedzielę w Łodzi kolejne dwie gówniary skopały 82 letnią staruszkę, która stanęła w obronie 74 latki. Wiek napastniczek – 15 i 17 lat.



Fala przestępczości wśród nieletnich lawinowo wzrasta. Przeraża, że w tych statystykach coraz częściej przeważają dziewczyny. Wielokrotnie są brutalniejsze i bardziej bezwzględne od swoich rówieśników.

Za każdym razem pojawia się pytanie: Gdzie są rodzice? Czy zdają sobie sprawę z przestępczej działalności dzieci? Czy wiecznie zapracowani są w stanie zapanować nad rozwydrzonymi nastolatkami?

Kilka dni temu w jednej z galerii handlowych byłam świadkiem niepokojącego zdarzenia. Dwie młode dziewczyny wymieniały się opowieściami o której wróciły z imprezy i jakie kary czekały na nich za wypite w nadmiarze wino. Która ma dłuższy szlaban i czego w związku z tym nie dostanie. Na koniec w wyjątkowo chamski sposób potraktowały sprzątającą niedaleko nich kobietę. Wrzuciły niedopite napoje do kosza, który ta pchała przed sobą. Zawartość ochlapała jej twarz i uniform. Kiedy przechodnie zareagowali zostali obrzuceni stekiem bluźnierstw, a za dziewczynami wyrosło czterech drechów, napinając napakowane bicepsy w pozycji „bierz go”.

Druga sytuacja. Park w centrum miasta. Upał, więc pełno spacerowiczów. Dzieci w piaskownicy, matki z wózkami. Po trawnikach gonią się psy. Przez główną aleję parku idzie szpaler młodzieńców w firmowych, szeleszczących szortach. Gołe torsy, piwo w dłoni. W drugim rzędzie partnerki tychże. Dialogów nie musze przytaczać, bo wszyscy się domyślają. Park zamiera, wózki się rozstępują. Zajęte ławki pustoszeją. Towarzystwo siada. Rozmowy się rozkręcają, krzyki wzmagają, dziewczęta perliście śmieją. Party na całego. Ponieważ ilość chmielingu stopniowo wzrasta, a temperatura nie odpuszcza zaczyna się bełkoting i lovestoring. Co jakiś czas urocze partnerki udają się w pobliskie krzaki, chcąc ulżyć pęcherzowi. Klną przy tym niemiłosiernie. Ktoś dzwoni po policję. Jej przyjazd nie robi na towarzystwie żadnego wrażenia. A jeden z małolatów, gdy inni wdają się w słowną utarczkę z policjantami, chcąc zaimponować pozostałym, wsiada do radiowozu ! Co było dalej ? NIC. Tamci odjechali, ci zostali. Wszyscy inni pośpiesznie park opuścili.

Czy przestrzeń miejską zaczyna być anektowana przez trudną młodzież? Czy stajemy się powoli ofiarami nastoletnich bandytów? Jak reagować na falę agresji?

Niestety nie mam gotowych odpowiedzi. Chciałabym tym tekstem po prostu rozpocząć dyskusję, jak spacyfikować gówniarzy, którzy zaczynają być groźniejsi od pełnoletnich przestępców.
Trwa ładowanie komentarzy...