Kosmetyki Kasi Tusk kontra ZUS.

Sezon ogórkowy trwa w najlepsze. Wcale nie ze względu na ciągnący się jak flaki z olejem serial z Royalem w roli głównej. To wiekopomne wydarzenie, extraklasa, number one i bez konkurencji. Oni tam pitu, pitu o terminie porodu, płci, imionach, kołyskach, śpioszkach i innych takich, a tu niepostrzeżenie, w cieniu lajfów z Londynu, wyrósł nam cieplutki lokalny „ogór”.

Otóż fora internetowe rozgrzała wiadomość o tym, ile Katarzyna Tusk wydaje na kosmetyki. Przecież to „miś na miarę naszych możliwości”. W kraju, w którym każdy siedzi każdemu w portfelu i jak tabliczkę mnożenia na klasówce z matmy, wymienia po kolei dobra doczesne zgromadzone przez sąsiada, to prawdziwy hot news. I zaczęła się lawina komentarzy w necie, linki na Facebook’u. Szał, spazmy i spocone palce na klawiaturze. Hejterzy, trolle i inne internetowe stwory poczuły krew.

Wszystko dlatego, że córka Premiera robi to co lubi i jeszcze jej za to płacą. Prowadzi legalny biznes, płaci podatki i nieźle na tym zarabia. Skandal !!!
Szkoda, że gawiedź daje się wpuścić tak łatwo w maliny. Pozwala kierować uwagę i energię w kompletnie bezsensownym kierunku.

Teraz temat będzie wałkowany przez kilka dni, a w tym czasie drobnym drukiem ukazywać się będą informacje ważne, które naszym oczom ujść nie powinny.
Dla mnie taką informacją, wśród setki innych, jest ta o łódzkim ZUS budującym nową siedzibę, za jedyne 33 miliony (sic!), nie wspominając o windach wymienianych ostatnio w starej za prawie 2 bańki.

Takie bezsensowne inwestycje realizowane z naszej kasy stanowią patologię i zasługują na zdecydowany sprzeciw, a nie dziewczyna wydająca własnoręcznie zarobione pieniądze. Ta informacja mnie bulwersuje, porusza i szokuje, a nie kosmetyki Kasi Tusk. To powinno być przedmiotem komentarzy i społecznej dezaprobaty.

Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja ZUS, ile do niego wpłacamy i co z niego dostaniemy.
Z różnych źródeł wiadomo, że emerytury w niedalekiej przyszłości mają być o ponad połowę mniejsze niż nasza pensja. W takich sytuacjach mam wrażenie, że państwo ma mnie kompletnie w dupie.

Jeszcze jedno. Nowy ZUS ma stanąć w Łodzi przy ul. Lipiec Reymontowskich. Także na koniec taki cytat z „Chłopów” Reymonta: „"Mam co innego na głowie. To i płakał nie będę, że tam który Wojtek albo Bartek nie ma co do gęby włożyć, księdzowa to sprawa, nie moja."
Oto Polska.
Trwa ładowanie komentarzy...