O autorze
Jestem Lodzermenschem. Pochodzę z wielokulturowej rodziny. Taki mariaż zaowocował naprawdę wybuchową mieszanką. Ojcu zawdzięczam wspaniałe nazwisko, instynkt polityczny i umiejętność poruszania się w życiu publicznym. Z wykształcenia jestem prawnikiem. Ukończyłam Uniwersytet Gdański. Interesuję się marketingiem politycznym i kreowaniem wizerunku osób publicznych. Skutecznie doradzałam w kampaniach wyborczych wspierając kandydatów w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Nie mam patentu na rację, ani poglądów tak konserwatywnych jak mój tato. Moją intencją jest prowokować do dyskusji i refleksji. Mam nadzieję, że skutecznie.

Au revoir Panie Premierze

archiwum prywatne 2009
archiwum prywatne 2009 M. Kern
Bez względu na to, co będzie Pan uprzejmy powiedzieć na porannej konferencji prasowej, ja mówię Panu: „ŻEGNAJ” !

Dzień dobry Panie Premierze, ale w zasadzie to do widzenia. Bez względu na to, co będzie Pan uprzejmy powiedzieć na porannej konferencji prasowej, ja mówię Panu: „ŻEGNAJ” !



Tych puzzli już nie da się poukładać. Nie ma już słów, ani deklaracji, które mogłyby uzasadnić to, co stało się dzisiejszej nocy.

Nie wiem, co takiego znajduje się na nagraniach pozyskanych przez dziennikarzy „Wprost”, ale wygląda na to, że nie powinny ujrzeć światła dziennego. Takie wnioski można wysnuć obserwując nerwowe ruchy służb.
„Czarna Środa” - 18 czerwca 2014 roku brutalnie przekreśla czerwcowy etos sprzed 25 lat, tak hucznie obchodzony kilka dni temu.

Wydawało się, że mimo poniedziałkowej publikacji wszystko jakoś da się zamieść pod dywan. Rzeczowe, dość spójne tłumaczenia bohaterów kompromitujących nagrań nie zaważą na Pańskiej pozycji. Tak było do środy. Nawet rozczarowujący brak decyzji w sprawie Sienkiewicza i poświęcenie poharatanego już mocno Nowaka, wyglądało na wystarczające. Opinia publiczna nakarmiona, można jechać dalej.

Ale nie. Wieczorny szturm na redakcję „Wprost” definitywnie przekreśla zdolność obecnego układu, firmowanego przez Pana, do decydowania o czymkolwiek w tym umęczonym kraju.

Spełnił się najgorszy z możliwych scenariuszy. Wepchnął nas Pan w ramiona prawych i sprawiedliwych. Bo przecież zna Pan najnowsze sondaże, prawda ?!

Nie mam już żadnych argumentów na obronę Pana osoby i nie mam już ochoty dłużej tolerować postępującej degrengolady – tak w kraju, jak i moim mieście. Dość tego !

Żegnam się z Panem nie bez żalu, bo mam do Pana ogromny sentyment. Życzę sukcesów, ale na mój głos nie może Pan już liczyć !
Trwa ładowanie komentarzy...